Siedlisko Carpathia - Browarnia Muczne

19:27

Dziś bomba. Browar, o istnieniu którego wie bardzo niewielu. Otóż od około dwóch lat nie ma podstaw do tego, by nazywać Ursę Maior jedynym browarem w Bieszczadach, już całkowicie abstrahując od polemiki, czy Uherce Mineralne leżą jeszcze w Bieszczadach. Wtedy to w Mucznem powstał malutki browarek restauracyjny. Dziś zabieram Was właśnie do niego. Na samiuteńki kraniec Polski. Z uwagi na swoją lokalizację, jest to najbardziej na południe położony browar w naszym kraju. Siedlisko Carpathia i Browarnia Muczne.


Gdzie jest Muczne? Hmmm... Jeśli byliście kiedyś w Ustrzykach Górnych lub Wołosatem, dokąd w/schodzi szlak do/z Tarnicy i uważacie, że są to dziury ostateczne, zadupia Europy, to trzeba delikatnie zboczyć z najpopularniejszych bieszczadzkich szlaków. Do Mucznego nie dojeżdża komunikacja zbiorowa. Aby zapewnić sobie transport, gdy zeszliśmy tam kilka lat temu ze szlaku (browaru naturalnie jeszcze nie było), musieliśmy dokonać skomplikowanej operacji odwożenia jednego auta do Mucznego, a następnie, już będąc na miejscu, wyjazd po drugie auto porzucone w Wołosatem. Muczne znajduje się po drugiej stronie grzbietu Bukowego Berda. Przez Bukowe i Krzemień przebiega jeden z najciekawszych Bieszczadzkich szlaków. Gorąco polecam.



No więc Muczne to nie jest absolutny koniec Polski, dalej są jeszcze Tarnawa, Beniowa i Sianki, a tam gdzieś źródła Sanu. Nie zmienia to jednak faktu, że Mucznem mieszka kilkadziesiąt osób, jest kilka domów, noclegów, wypasiony ośrodek wypoczynkowy Leśników (kompletnie tam niepasujący) i właśnie Siedlisko Carpathia. Nisko wiszące chmury i kropiący deszczyk sprawiają, że automatycznie sięgam pamięcią do ulubionych opowiadań Lovecrafta. Jeśli lubi się twórczość mistrza grozy i ma bogatą wyobraźnię, to lepiej opuścić miejscowość przed zmrokiem.


Siedlisko Carpathia to istniejące od 2003 roku pensjonat i karczma. Położone są doskonale dla osoby szukającej spokoju i wytchnienia oraz klimatycznie urządzone. Karczma to dość typowy góralski przepych, jest tu dużo wszystkiego, całość oczywiście w drewnie. Jest dość przytulnie. Bieszczadzka chata z masą obrazów i dodatkiem martwych zwierząt na ścianach. Miejsca nie jest dużo, kilka stołów i stolików na zewnątrz pewnie regularnie zapełnia się w czasie wakacji. My także trafiliśmy na full, przez co początkowo usiedliśmy na zewnątrz - padający deszcz nie uprzyjemniał tego pomimo zadaszenia. W menu znajdują się potrawy regionalne, a na kranach dostępne dwa własne piwa - pils i pszenica. Nie można ich niestety kupić na wynos, choć może posiadając własne butelki nie byłoby problemu. Piwo kosztowało 10 złotych. Niemało, ale generalnie Siedlisko nie jest tanie.


Sam browar znajduje się na tyłach karczmy za szklanymi drzwiami. To malutkie pomieszczenie, w którym znajduje się niewielka warzelnia i sześć tanków fermentacyjno-leżakowych, które służą także do wyszynku piwa. Jest naprawdę skromnie i ładnie. Nie ma co się dziwić, że mało kto słyszał o browarze, bo przy takim wybiciu wszystko musi się sprzedać na miejscu. Pils jest bardzo przyjemny, delikatny, miły w odbiorze. Wypiłem go ze smakiem. Pszenica już gorsza, jakby się trochę utleniła. Lekko nijaka, ma za słaby aromat - głównie goździkowy i jest trochę wodnista. Problemem obu piw jest zbyt niskie nagazowanie. Do obu piw nie pasuje.


Miłośnicy piwnej turystyki muszą tam zajrzeć, fani łażenia po górach powinni to zrobić, bo czy jest coś lepszego niż smaczne piwo po łojeniu w górach? Na pewno warto odwiedzić Siedlisko będąc w Bieszczadach, bo rdzennie bieszczadzkich piw wciąż jest bardzo mało.

Zobacz także

0 komentarze

Obserwatorzy