Wielopak #25

09:27

Nie mam na pisanie bloga tyle czasu, ile bym chciał. Powtarzam to jak mantrę, ale to prędko się nie zmieni i troszkę mi z tym źle. Dziś kolejny wielopak, następny już od dawna gotowy, a piw ostatnio tyle, że uzbierało by się jeszcze na pięć wielopaków. Może zacząć pisać tylko o tych dobrych piwach? Wyróżniających się? Może jeszcze zaskakująco słabych? A może... A może przestać marudzić i brać się za pisanie?


Dziś jest i ciekawie i zaskakująco. Browar Hajer dał nam białe IPA, Perun kolejne Dziedzictwo, Maryensztadt mlecznego stouta, Brokreacja american IPA, które co prawda już piłem, ale chciałem wrócić, Olimp dał "kwaśne" pale ale, a Faktoria podwójne czarne IPA.


Późno rozpocząłem w tym roku sezon rowerowy, ale początek był zacny. Oto na Sosinę (taki rekreacyjny zbiornik w Jaworznie) wzięliśmy sobie piwo. Jedno na pół - piszę o tym dlatego, że nie jestem zwolennikiem spożywania piwa i jeżdżenia w tym samym czasie (no chyba, że przejazd nie obejmuje żadnej drogi, po której poruszają się samochody). Jedna Zista na pół jeszcze jednak nikomu krzywdy nie zrobiła. Browar Hajer uwarzył kontraktowo w świętochłowickim Redenie white IPA. Piwo okazało się być strzałem w dziesiątkę w gorący wiosenny dzień. Do wyglądu, a w szczególności do pięknej piany nie można się przyczepić. Świetny. Aromat to dominacja owoców cytrusowych (limonki i grejpfruta), nuty poziomkowej, na szczęście nieprzesadzonej kolendry (nie cierpię dominującej kolendry) i nut biszkoptowych, które normalnie mi się z takim piwem nie kojarzą. Zista jest rześka jak górski potok, lekka, ale na szczęście nie wodnista i soczysta. Momentami kojarzyła mi się z sokiem owocowym, goryczkowym oczywiście i wytrawnym na finiszu. Bardzo przyjemne piwo. 7,5/10. Skanując kod QR można posłuchać śmiechowego utworu po śląsku, który oczywiście nuciłem przez kilkanaście minut. Wpada w ucho.


Po jednym z pierwszych piw z serii Dziedzictwo, w którym Browar Perun zabiera nas w podróż przez rodzime chmiele, chciałem sobie temat całkowicie odpuścić. Nie jako niedobry, ale całkowicie nietrafiający w moje upodobania piwne. Była to chyba Marynka i wydała mi się nudna jak koncerniak. Dobrze, że skusiłem się na Puławskiego, bo  to fajne piwo. Puławski to single hop (właśnie z chmielem Puławski) pale ale. Puławski to nieco zapomniana dziś odmiana chmielu, którą polscy plantatorzy (choć nie jestem pewien, czy liczba mnoga jest tu uprawniona) chcą przywrócić piwoszom. I dobrze, bo choć to kolejne nudne piwo, to piło mi się je bardzo przyjemnie i chciałbym mieć w mieście mały browarek, który warzy właśnie takie piwa (i ma telewizor z ligą angielską). W zapachu jest słodkawo, pojawiają się nuty toffi, kwiatów i żelek. Ładnie. Smak jest przyjemnie pełny, co pewnie wynika z tego toffi, finisz wytrawny, a gorycz całkiem spora. W smaku do głosu dochodzą nuty korzenne i trawiaste, co fajnie kontrastuje ze słodkim aromatem. Do niemasturbacyjnego spożywania idealne. 6,5/10.


Browar Maryensztadt bardzo mocno i różnorodnie wszedł w rynek piwa i tym razem przedstawia milk stout - Sweet Sixteen. To dosyć gęste (16°blg) piwo, a uczucie gęstości w ustach zostało dodatkowo podbite za sprawą płatków owsianych użytych do warzenia. Pełnia jest w tym piwie rzeczywiście imponująca, szczególnie że słodycz pojawia się od razu - uderza w nos i wykleja usta. Laktoza gra tu pierwsze skrzypce, ale mimo swojej mocy nie udaje jej się całkiem przykryć ani paloności, ani smaku kawy. Taka słodka kawa z mlekiem, która - gdy przyzwyczaiłem się do słodyczy - staje się coraz bardziej palona. Charakter Sweet Sixteen to jednak wspomniana okrąglutka (jak słodka szesnastka) pełnia i oleista gładkość. 7/10.


Bardzo podobają mi się etykiety BroKreacji - rysowane, kolorowe, wyraźnie odróżniające się wśród innych. Nie inaczej jest z Alchemikiem, choć pierwszym moim skojarzeniem i tak będzie rewelacyjny utwór Bruca Dickinsona "The Alchemist". Oby tak dalej. Piwo to AIPA. To jedna z tych american IPA, gdzie przewodnią rolę odgrywa balans. Zarówno aromat, z swoimi owocami egzotycznymi, grejpfrutem i lekkim iglakiem, jak i podobnie owocowy smak są intensywne, ale przytłaczające. Podobnie gorycz, która odpowiednio podbudowana słodowo, nie jest na szczęście zbyt duża, jak mogłoby się wydawać po 85 IBU. Z jednej strony udane i smaczne piwo, z drugiej strony zdaje się być zrobione tylko po to, by i BroKreacja miała AIPA. Butcher był smaczniejszy. Tu 7/10. Pozostanie więc The Alchemist jednym ze słabszych piw w stajni "krakowskiego" kontraktowca, ale to tylko dobrze świadczy o piwach ze Szczyrzyca. BroKreacja wyrosła nam na solidną firmę, która w dodatku ma świetne przebłyski. 


Maja z Browaru Olimp to sour pale ale z dodatkiem soku z marakui. Jako fan marakui w postaci wszelakiej ucieszyło mnie to piwo, a jeszcze bardziej przedrostek sour, sugerujący kwaskowość piwa. Piwo nie sprostało moim oczekiwaniom. Zarówno kwasku była bardzo mało, wręcz na granicy autosugestii, to jeszcze smak marakui był nikły, gdybym nie wiedział, to był nie powiedział. Bardziej skojarzył mi się bowiem z brzoskwiniami i porzeczkami. Piwo ma ciekawy wygląd, prawda? Jak kałuża błota albo kogel-mogel, albo - by było pozytywnie - gęsty, świeżo wyciśnięty sok. Nie wygląd jest  tu jednak problemem, co ogólna nijakość piwa. Lekka wytrawność, średnia pełnia, niskie wysycenie, nawet rześkość, której można by się spodziewać jakaś taka... nierześka. 5/10.


Na koniec zostawiłem potencjalnie potężne, imperialne i czarne uderzenie z Faktorii. Idealne piwo dla Rewolwerowca, głównego bohatera cyklu Mrocznej Wieży Stephena Kinga. Oczami wyobraźni widzę, jak Idris Elba ściga przez pustkowia Czarnoksiężnika. Podwójne black IPA ma 17,5°blg i 8% alkoholu, a IBU na poziomie 80 jednostek. To piwo zwyczajnie do mnie trafiło. Intensywny zapach spalonego lasu iglastego, czekolady i cytrusowej chmielowości jest wspaniały. Smak to najpierw paloność, a tuż za nią spora bardzo ładnie ułożone gorycz. Jak na woltaż to Deadwood jest zaskakująco pijalne i niemęczące. W sumie spokojnie można zapomnieć o przedrostku double i pozostać przy czarnym IPA. Charakterne to piwo, ale pozostawmy imperialność większym mocarzom. 7,5/10.

Zabrała mi się tu dziś całkiem fajna paczka, może poza Mają. Cztery z tych piw polecam z czystym sumieniem.

Zobacz także

4 komentarze

  1. "dodatkiem soki z marakui"...
    Co do Deadwooda też mi bardzo smakował, ale zamiast Idrisa Elby widziałbym przy nim Ala Swearengena ze świetnego serialu o mało Mhroczno Wieżowej nazwie - Deadwood :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzięki",
      Serialu nie oglądałem, warto do niego wracać?

      Usuń

Obserwatorzy