Pecheresse - piwo dla grzesznej pani?

09:00

Kuszące kształty zmysłowej blondynki zalotnie zachęcają do sięgnięcia po to niecodzienne dla nas piwo. Belgijski brzoskwiniowy Pecheresse należy do bardzo nietypowego stylu piwnego - lambic (czyt. lambik). Dzisiejszy bohater to owoc rzemieślniczej pracy piwowarów z położonego we Vlazenbeek, nieopodal Brukseli, Browaru Lindemans.


Czym różni się lambic od innych stylów piwa? Skąd się wywodzi? I najważniejsze: jak smakuje? O tym w dalszej części wpisu.

/Degustowane piwo pojawiło się w mojej szufladzie za sprawą kuzynki Karoliny, której oczywiście bardzo dziękuję i czekam na jeszcze...:-)/


Delikatnie odsłaniająca swoją zgrabną pupę Grzesznica (z fr. pecheresse - grzeszna), to jedna z ładniejszych piwnych etykiet. Nawiązuje stylem do belle epoque i twórczości Alfonsa Muchy. Jest prosta i konsekwentna. Jasno informuje też o składnikach, które często bywają wstydliwe ukrywane przez twórców piwa - obecne są w piwie cukier i słodziki. Nasza Pecheresse już raczy się swoim lambikiem, a ja w kilku słowach opiszę to zwariowane piwo.

Lambik jest swoistym zaprzeczeniem piw w najpopularniejszej dziś ich formie. Produktów tworzonych w sterylnych warunkach, gdzie każdy najdrobniejszy element jest drobiazgowo kontrolowany i obliczalny. W procesie powstawania lambika nie uczestniczą bowiem drożdże piwowarskie. Jak to nie ma drożdży? - zapytasz. Nie ma tych piwowarskich (drożdże dolnej lub górnej fermentacji), są za to drożdże dzikie. Są to szczepy drożdży, który występują naturalnie w przyrodzie. Szczególnie ich pełno w okolicach Brukseli (specyficzna mikroflora), które słyną z rozmaitych lambików. Dzięki obecności dzikich drożdży proces powstawania alkoholu w lambiku nosi nazwę fermentacji dzikiej lub - bardziej właściwie - spontanicznej. Gotową brzeczkę pozostawia się w otwartej kadzi i oczekuje aż dzikie drożdże występujące w powietrzu dostaną się do niej. Co ciekawe lambiki dojrzewające od 6 do 12 miesięcy, to wciąż młode jego wersje. Starsze leżakują w beczkach przez 2-3 lata.

Lambiki bardzo często są macerowane z owocami. Tak powstaje na przykład wiśniowy kriek. Takie piwo nosi miano lambika owocowego. Grzeszna Pecheresse jest właśnie brzoskwniową odmianą lambika. Browar Lindemans nie ukrywa nawet, że do tworzenia wykorzystywane nie są owoce a sok z brzoskwini, który stanowi 30% Pecheresse. 

Zdejmuję ukryty pod złotkiem "szampanowej" butelki (małej - 0,375 litra) kapsel i...


...oczom ukazuje się korek. Tu oczywiście konsternacja, bo ostatnio w korek wkręcałem wkręta wkrętakiem. Na szczęście bystre oczy (nie moje) wypatrzyły w szufladzie (mojej, nie wiem skąd) korkociąg. W czasie przelewania do szklanki piwo mocno się pieni i bąbelkuje, ale piana nie jest ani ładna, ani trwała, co widać na poniższym zdjęciu.


Już zapach jest niemałym zaskoczeniem. Wyraźnie słodkawy, brzoskwiniowy (co nie powinno chyba dziwić), kwiatowy. Bardzo ciekawy, intrygujący, wręcz zmuszający do zanurzenia choćby końcówki języka w płynie. Smak to oszałamiająca bombelkowa słodycz z nutką kwaskowatości, która elegancko łamie brzoskwiniowość. Grzesznica nie pozostawiła obojętnymi ani mnie ani Katarzynę, która do fanów piwa nie należy, a Pecheresse bardzo jej zasmakowała.

Nie wspomniałbym najważniejszego. Ten lambic nie ma w sobie nic z piwa. Wyglądem upodobnił się do niego, jak piąta kolumna do lokalnej ludności. Smakiem przypomina swoiste połączenie piwa i białego wina. Jest niesamowicie orzeźwiający i lekki w smaku. Lekki choć intensywny.

Przed spróbowaniem lambika warto oczyścić umysł ze wszystkiego, co wiemy o piwie i otworzyć się na nowe bodźce i doświadczenia. W moim odczuciu to piwo zdecydowanie kobiece, aczkolwiek ciekawe i warte spróbowania.

Informacje techniczne:
Butelka: 0,375 litra
Zawartość alkoholu: 2,5%
Producent: Lindemans www.lindemans.be
Data ważności: 10.01.2015 r.

Zobacz także

5 komentarze

  1. Było dziko po wypiciu tego dziko fermentującego trunku? Sis

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy nick;)
    oczywiście, było słodko i dziko!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak było zaskoczenie korkiem w butelce piwa! Smak był dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem. Smakowało mi piwo! - tak, wiem grzeszę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja żona uwielbia, więc przy każdym powrocie do domu z Belgii bo tam pracuję przywożę jej bo u nas jeszcze się z tym piwem nie spotkałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm masz dostęp do belgijskich piw, suuuper!

      Usuń

Obserwatorzy